Huawei stworzył z pewnością najlepszego w historii firmy smartfona. Mate 10 Pro w wielu miejscach dogonił konkurencję i walczy o najwyższe miejsce na podium. Oto 10 powodów, dla których zdaniem Technorady.pl warto kupić tego smartfona.  

Wygląd i design

Huawei Mate 10 Pro może się podobać. Tworząc swoje urządzenia, firma czerpie z najlepszych wzorców na rynku. Choć można dyskutować, czy chińczykom udało się wypracować własny styl z pewnością to, co dostaje klient, stoi na najwyższym poziomie na rynku. Obudowa jest solidna a ekran urządzenia pokrywa wzmocnione szkło i powłoka, która chroni przed szybkim zbieraniem odcisków palców. Doskonały czujnik odcisków do odblokowania urządzenia umieszczono z tyłu, co staje się powoli standardem. Klawisz zasilania i głośności jest zaś po prawej stronie u góry. Bardzo dobre wrażenie robi solidna aluminiowa ramka urządzenia. Zaokrąglenia z tyłu sprawiają, że smartfon bardzo dobrze leży w dłoni. Podoba mi się również pasek kolorystyczny z tyłu, który przyciąga uwagę do podwójnego aparatu.

Szybciej, znaczy lepiej

Nie będę zanudzał nikogo cyferkami, ale z obowiązku wspomnę, że Huawei Mate 10 Pro w testach AnTuTu wyciąga ponad 176 tysięcy punktów. To z pewnością efekt najnowszego procesora oraz dużej pamięci RAM. Dość powiedzieć, że dla użytkownika przekłada się to na bezproblemową pracę. Aplikacje uruchamiają się błyskawicznie. Nie ma też problemu, aby się między nimi przełączać. Nawet tymi najbardziej wymagającymi grami. Warto tutaj wspomnieć, że na pokładzie mamy najnowszy system Android 8 Oreo. To powinno ucieszyć wiernych fanów zielonego robocika.

Oprogramowanie

Zaliczam się do fanów nakładki i rozwiązań programowych Huawei. Dlatego nie będę ukrywał, że cieszy mnie obecność wielu funkcji, które ułatwiają na co dzień obsługę urządzenia. Możemy zmniejszyć wyświetlany obraz na ekranie, by łatwiej było obsługiwać urządzenie jedną ręką, automatycznie odbierać połączenia po przyłożeniu smartfonu do ucha, chronić wzrok przez eliminację niebieskiego światła, knykciem wykonywać zrzut ekranu itd. itp. Wymieniać można bardzo długo, ale z pewnością warto zwrócić uwagę na bliźniacze aplikacje. Możemy np. na Facebooku logować się do dwóch różnych kont. To z pewnością fajne rozwiązanie dla osób, które dzielą smartfon z bliską osobą lub dzieckiem.

Bateria

Jakby nieco nieśmiało, z gwiazdkami i zastrzeżeniami Huawei reklamuje swojego flagowca, że na baterii jest w stanie pracować do dwóch dni bez dodatkowego ładowania. Po dogłębnym teście muszę przyznać, że inżynierom udało się dotrzymać tej obietnicy. Sporadycznie zdarzały mi się sytuacje, że sięgałem po ładowarkę częściej niż co dwa dni przez cały test. Z reguły po pierwszym dniu od odłączenia od ładowarki, wieczorem wskaźnik baterii pokazywał jeszcze około 60 procent dostępnej energii. Miałem też okazję podróżować z urządzeniem w długą trasę pociągiem. Tak się złożyło, że z nudów większość dnia spędziłem na oglądaniu filmów i seriali na Netflix. Okazało się, że pod koniec dnia moje urządzenie wciąż dysponowało 35% zapasem mocy i właściwie nie musiałem go jeszcze ładować. Z powodzeniem mogłem też zapomnieć o ładowarce w weekendy, gdy ze smartfonu korzystam dużo mniej. To z pewnością duży atut Huawei Mate 10 Pro. W zestawie otrzymujemy również szybką ładowarkę, która jest w stanie ekspresowo (około 1,5 godziny) naładować nasze urządzenie. Pewnym niedosytem dla niektórych może być brak ładowania indukcyjnego, ale w końcu nie można w życiu mieć wszystkiego 🙂

Pamięć, pamięć, pamięć

Z najnowszym flagowcem Huawei mam wrażenie, że nikt nie powinien narzekać na deficyt pamięci. W Mate 10 Pro udało się zmieścić aż 128GB pamięci. Choć część przestrzeni zajmuje system, wciąż jest masa miejsca na dane użytkownika. Cieszy też szybkość zastosowanej pamięci. Przenoszenie danych jest ekspresowe. Na pokładzie smartfonu mamy również 6GB pamięci RAM i z pewnością dodaje to systemowi świeżości. Smartfon działa sprawnie i szybko, nie zdarzyło mi się, by złapał jakąkolwiek zadyszkę.

Inteligencja

Huawei obiecuje, że z czasem Mate 10 Pro będzie coraz mądrzejszy. Wszystko za sprawą nowej generacji ośmiordzeniowego procesora Kirin 970. Maszyna będzie się uczyć i pozwala np. wykonywać lepsze zdjęcia, bo rozpozna fotografowane obiekty. O ile na początku dystrybucji smartfonu inteligencja nieco szwankowała, po ostatnich aktualizacjach wszystko wróciło do normy. Choć na razie trudno oceniać to rozwiązanie, bo nie wiadomo jak sprawdzi się w dłuższej perspektywie.

Aparat

Poprzednie generacje flagowców Huawei odstawały nieco od konkurencji, jeśli chodzi o jasność obiektywu, a co za tym idzie również jakość zdjęć w słabszym oświetleniu. Z całą pewnością Huawei Mate 10 Pro jest tej wady pozbawiony. Aparaty 16 MP f/1.6 oraz monochromatyczny 20 MP radzą sobie doskonale. Zdjęcia są bardzo dobre, robotę robi również tryb profesjonalny i dodatkowe funkcje jak np. płytka głębia ostrości. Z pewnością Huawei dobija tutaj do swojego głównego koreańskiego rywala na rynku. Można kłócić się, kto w dziedzinie mobilnej fotografii dzierży palmę pierwszeństwa, ale z pewnością Mate 10 Pro nawiązuje tutaj równą walkę. Mam pewne uwagi w odniesieniu do rejestrowania wideo. Wydaje się, że Mate 10 Pro radzi sobie w tym zakresie nieco słabiej od konkurentów. Na filmach pojawia się czasem drażniące ziarno i z pewnością znaleźć można na rynku smartfony, które radzą sobie z kręceniem filmów nieco lepiej.

 

Wodoodporność

Mate 10 Pro jest pierwszym smartfonem Huawei, który spełnia normy IP67. Dopuszcza ona zanurzenie urządzenia w wodzie przez pół godziny na głębokości do 1,5 metra. I choć nie radziłbym nikomu korzystania ze smartfonu jako kamerki sportowej i skoków do wody, to z pewnością deszcz, czy przypadkowe zalanie urządzenia wodą nie powinno mu wyrządzić większej szkody. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Huawei jak większość producentów na rynku wyraźnie zastrzega, że uszkodzenia wywołane przez wodę nie są objęte gwarancją.

Wyświetlacz

Huawei nazywa wyświetlacz swojego najnowszego flagowca mianem Full View. Firma zdecydowała się pójść za modą i maksymalnie odchudzić ramki. Zastosowano również proporcje 18:9, które ucieszyć powinny kino maniaków. Dość powiedzieć, że na ekranie OLED o rozdzielczości 2160×1080 filmy i seriale ogląda się wyśmienicie. Kolory są żywe i nasycone, czernie ciemne i kontrastowe. Jasność zaś fantastyczna. Co prawda warto pamiętać o słuchawkach. Chińczycy, wzorem jabłkowej konkurencji zdecydowali się odchudzić smartfon i nie znajdziemy w nim złącza mini jack. Skorzystać musimy zatem ze słuchawek bezprzewodowych lub dołączonych do smartfona, nie najlepszej jakości dousznych z portem USB-C. Ewentualną przejściówkę musimy dokupić osobno.

 

Smartfon jak pilot

Wśród wielu miłych dodatków znajdziemy również pilot do telewizora. Huawei zdecydował się pozostawić w Mate 10 Pro złącze irda i odpowiednią aplikację. Smartfon może więc z powodzeniem sterować innymi urządzeniami w domu i robić za uniwersalnego pilota. Choć na co dzień nie jest to rozwiązanie przesadnie komfortowe. Zdarzyło mi się już kilka razy korzystać z niego w bardziej lub mniej oczekiwanych sytuacjach np. w pokoju hotelowym, czy domu rodziców. Było to łatwiejsze niż szukanie dedykowanego pilota, który się zawieruszył.

About the Author

Podobne artykuły

Thule Chasm to połączenie torby naramiennej i plecaka. Idealny gadżet na weekendowy wypad za miasto...

Jest niewielki, pojemny i odporny na upadki. Nie straszny mu również desz. SanDisk Extreme Portable...

GOCLEVER SMART BAND MAXFIT PREMIUM to zaawansowana sportowa opaska. Śledzi naszą aktywność, zbiera...