Gdy samochód okazuje się za mały, by przewieźć rodzinę z dobytkiem na wakacje z pomocą przychodzi Thule. Na swój urlop wybrałem się z box’em na dach Thule Motion XT w wersji XL. Sprawdził się wybornie.

Nie ukrywam, że od wielu lat broniłem się przed tego typu rozwiązaniami. Przeważnie wybierałem większy samochód, by tylko nie być zmuszonym do pakowania czegokolwiek na dach auta. Przerażały mnie domniemane problemy jakie się z tym wiążą: hałas, możliwość uszkodzenia powłoki lakierniczej, większe zużycie paliwa itd. Okazało się, że większość tych strachów można włożyć między bajki. Po pierwszych wakacjach z takim bagażnikiem mogę śmiało polecić to rozwiązanie. Okazało się ono wygodne i bezproblemowe. Minusów musiałbym szukać na siłę. Rozważam zakup takiego box’a na stałe, by korzystać z niego przy każdej nadarzającej się okazji.

Thule Motion XT to box dachowy, który firma oferuje w kilku rozmiarach. Mnie do wypróbowania trafiła się wersja XL. Duża, ale nie największa, bo w ofercie jest jeszcze wersja XXL. Thule ma też dwie mniejsze wersje tego box’a: sportową oraz M. Wersja, którą testowałem waży nieco ponad 23 kilogramy i może pomieścić aż 500 litrów ładunku. Wedle specyfikacji producenta do środka zapakować można nie tylko bagaże. Ich miejsce zająć może nawet 5 desek snowboardowych lub 7 kompletów nart. Jeśli to jeszcze nie dało Wam pojęcia z jak dużym box’em miałem do czynienia dodam, że długość bagażnika to 215 cm, szerokość ponad 91 cm a wysokość 44 cm. Ładunek w środku nie powinien ważyć więcej niż 75 kilogramów. Doliczając do tego wagę samego box’a, w większości przypadków będziemy na granicy udźwigu jaki dopuszczają producenci na dachu auta.

Box na dachu montuje się niesłychanie prosto. Thule Motion XT wyposażony został w system PowerClick, który utrzymuje go na poprzecznych belkach. Kręcąc kółkami zamykamy plastikowe zaciski. Powtarzamy czynność do oporu. Gdy całość będzie przymocowana odpowiednio ciasno, gałek nie uda nam się już mocniej dokręcić. Zamiast tego wydobędzie się z nich odgłos terkotania zębatki. Ten wskaźnik siły mocowania sprawia, że montaż Thule Motion XT na dachu jest szybki i bezpieczny. Teoretycznie można to zrobić samodzielnie, ale waga i rozmiar bagażnika sprawiają, że lepiej robić to w dwie osoby. Oczywiście więcej czasu  zajął mi montaż belek do relingów niż samego box’a. W tym miejscu muszę przyznać się jeszcze do jednego. Zdecydowałem się na belki niskie, które mieszczą się między relingami samochodu. I muszę powiedzieć, że był to błąd. Po wypełnieniu wnętrza, całość montażu niebezpiecznie zbliżała się do powierzchni dachu auta. Gdybym miał coś radzić, to lepiej zdecydować się na klasyczne belki, które opierają się na relingach. Bagażnik będzie wtedy umieszczony nieco wyżej i głowa kierowcy będzie miała mniej zmartwień.

Strach ma wielkie oczy i na wakacjach z Thule Motion XT przekonałem się po raz kolejny o zasadności tej dewizy. Wybierałem niskie belki, bo bałem się hałasu. W folderach reklamowych naczytałem się o aerodynamice i wysokim zużyciu paliwa. Okazało się, że najbardziej hałasują same belki umieszczone na dachu samochodu. Gdy położyłem na nich box, odgłos zbliżony był do tego, jaki panuje w środku samochodu bez żadnego dodatkowego ładunku na dachu. Eksperci pewnie wyliczyliby tutaj matematycznie opór powietrza. Ja mogę tylko napisać o swoich wrażeniach i lekcji, którą odrobiłem. Z pewnością nie będę jeździł z samymi belkami bagażnika na dachu. A box’a przestałem się bać, bo okazało się, że nie miał żadnego wpływu na zużycie paliwa w moim przypadku. Z racji większej rodziny poruszam się na co dzień 6 osobowym samochodem. „Tatowóz”, jak to niektórzy nazywają, zużywa przeciętnie 7 litrów ON na 100 km. Po zamontowaniu Thule Motion XT XL wskaźnik ekonomiczności nie drgnął. Dojechałem na wakacje, zużywając dokładnie tyle samo oleju napędowego.

Marki nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Thule ma na rynku swoją renomę. Nie inaczej jest w przypadku testowanego egzemplarza. Choć jest on jednym z tańszych w ofercie producenta, to nie widać oszczędności na żadnym etapie. Motion XT otworzyć możemy z obu stron samochodu. Klapa podnosi się na tyle wysoko, że łatwo zapakować do środka bagaże. Dzięki temu, że do box’a możemy dostać się z obu stron samochodu, również łatwiej wypełnić jest równo jego wnętrze. Pamiętać trzeba jedynie, aby najcięższe bagaże umieścić na środku, po bokach uzupełniając zaś drobniejszymi i lżejszymi pakunkami. Producent radzi również przymocować torby specjalnymi taśmami. Chodzi o to, aby ładunek nie przemieszczał się podczas przyspieszania i hamowania.

Pochwalić muszę inżynierów za jeszcze jedno rozwiązanie. Podróżując z dużą rodziną w samochodzie i box’em na dachu, łatwo zapomnieć o czymś banalnym a bardzo istotnym. Choćby zamknięciu bagażnika i schowaniu kluczyka. Thule Motion XT wyposażony jest w system SlideLock, który wskazuje, gdy box jest bezpiecznie zamknięty. Nie wyciągniemy również kluczyka, jeśli bagażnik nie został poprawnie zabezpieczony. Przyznać muszę, że co najmniej raz w trakcie wakacji uratowało mi to skórę. Podczas podróży przekonałem się także o szczelności całej konstrukcji. Przeżyłem solidne oberwanie chmury. Deszcz padał tak mocno, że niektórzy kierowcy zdecydowali się na postój na parkingach inni zwolnili zaś do 60 km/h. Do środka Thule Motion XT nie przedostała się nawet odrobina wody. Po dotarciu na miejsce okazało się, że wszystkie rzeczy są suche, tak jak pakowaliśmy je do box’a wyjeżdżając w trasę z ciepłej Chorwacji.

Jeśli miałbym się czegokolwiek czepiać po wakacjach, to ceny Thule Motion XT. Za testowaną wersję XL zapłacić nam przyjdzie ponad 2900 złotych. Nie ukrywam też, że w moim przypadku okazało się, że wersja XL jest nawet odrobinę za duża. Mógłbym wybrać znacznie mniejszą Sport o pojemności 300 litrów. Za nią również zapłacić trzeba niemal 2200 złotych. Jakość jednak ma swoją cenę. Ja zaś cieszę się, że taki bagażnik okazuje się tak prostą i wygodną formą na rodzinne podróżowanie.

About the Author

Podobne artykuły

Thule Subterra Duffel 60L – to wielka torba podróżna ze specjalnymi komorami na buty, kosmetyki i...

W świecie tabletów z Androidem ciężko znaleźć dzisiaj wydajne, ale równocześnie przystępne cenowo...

Polska ma jedne z najniższych cen na rynku usług mobilnych w Europie. Możemy wybierać spośród...