Przenośne głośniki odporne na działanie kurzu i wody, to idealny gadżet na nadchodzące wakacje. Technorady miały okazję sprawdzić dwa takie produkty od firmy HAMA. Zapraszamy do zapoznania się z recenzją HAMA Blade i mniejszego głośnika Rockman-S.

Oba głośniki, to konstrukcje budżetowe, które nie zrujnują waszego portfela. Są przy tym starannie wykonane. HAMA Blade to modna obecnie konstrukcja klasyczna. Przypominająca nieco przenośne odbiorniki radiowe z lat 80-ych. Rockman-S to raczej sportowa kostka, którą wrzucić możemy do plecaka wybierając się na wycieczkę ze znajomymi. Fajnie, że głośniki nie tylko dobrze wyglądają, ale również nieźle brzmią. Swobodnie umilimy sobie zatem wyjazd na działkę słuchaniem ulubionej muzyki lub podcastu.

Oba głośniki są odporne na kurz i zachlapania. Producent umieścił na nich podstawowe klawisze sterowania. Mamy też wbudowany mikrofon, który pozwoli nam na prowadzenie rozmów telefonicznych. Przez Bluetooth do głośników poza smartfonem podłączyć możemy też np. tablet. Mamy też złącze mini jack, jeśli chcemy wydłużyć czas pracy lub podłączyć jakieś starsze urządzenie. Wszystkie porty ukryte są pod specjalnymi zaślepkami, które przyznać muszę niespecjalnie przypadły mi do gustu. Mam wrażenie, że z czasem będą się zwyczajnie wyrabiać i same odchylać.

Blade jest płaski, Rockmas-S to spłaszczona kostka. Większy Blade ma moc 10 Watów. Rockman-S “tylko” 3W. I to może przesądzić o popularności jednego lub drugiego rozwiązania. Wiele zależy bowiem od naszych potrzeb i jak dużą plenerową imprezę zamierzamy rozkręcić. Jedną z kluczowych cech głośnika Blade jest obracana o 360 stopni rączka, którą można wykorzystać również jako podpórkę. Rockman-S urzekł mnie z kolei gwintem ¼, który umożliwia zamocowanie go na statywie oraz gumową rączką. Oba mają podobny czas pracy na baterii. Przez 6 godzin są w stanie odtwarzać muzykę bezprzewodowo i aż 12 godzin, gdy zdecydujemy się na podłączenie smartfonu kablem mini jack. Do pełnego naładowania potrzebują około 5 godzin. Hama Blade waży 460 gramów.

HAMA Rockman S jest nieco bardziej kompaktowy. Waży 440 gramów. Ma obudowę wytrzymałą na uszkodzenia mechaniczne. Jest też odporny na działania wody i pyłu. Potwierdza to standard IPX5. Blade ma głośniki rozmieszczone na płaskiej powierzchni i skierowane w jedną stronę. Rockman S z kolei ma głośniki po obu stronach obudowy. Sprawia to, że dźwięk wokół rozchodzi się nieco bardziej równomiernie. Gdybym miał wybierać, Blade zabrałbym na ognisko, gdzie z konieczności stał będzie z boku. Rockman pojechałby ze mną na wypad w góry, gdzie w większości przypadków będę mógł postawić go np. na środku piknikowego stolika lub przypnę do turystycznego plecaka.

Głośniki różnią się nie tylko ceną, ale i brzmieniem. Jedyne zastrzeżenie jakie mogę mieć do HAMA Blade, to dość puste basy. Niskie tony, choć dobrze słyszalne, nie są dość dźwięczne. Te braki wychodzą zwłaszcza przy “cięższej” muzyce. Nirvana czy Radiohead nie brzmią przekonująco. W moim odczuciu lepiej na tym polu wypada mniejszy i tańszy HAMA Rockman-S, gdzie tych basów po prostu nie ma. Muzyka zyskuje, choć jest słodsza i oscyluje wyłącznie wokół tonów wysokich. To oczywiście prywatna preferencja. Każdy ma inne upodobania. Zdecydowanie lepiej na Hama Blade słucha się natomiast muzyki rozrywkowej i pop-u, choć Rockman-S nie ustępuje mu znacząco.  

W tym miejscu trzeba pamiętać o jeszcze jednym. Wyjeżdżając na działkę, czy nad jezioro liczyć musimy się z pewnymi kompromisami. Głośnik, który ma nam towarzyszyć musi być w miarę lekki i kompaktowy. Tutaj oba rozwiązania HAMA mają się czym poszczycić. Odporność na zachlapania IPX4 (IPX5 – Rockman-S) będzie też dodatkowym atutem. Na wolnej przestrzeni dźwięk rozchodzi się też nieco inaczej. I mam wrażenie, że otwarty teren działał na korzyść obu głośników. Muzyka rozchodziła się dobrze i oba całkiem nieźle mogły napędzić mobilną imprezę. Za Blade zapłacić dzisiaj trzeba niespełna 200 złotych. Rocman-S kosztuje poniżej 100 złotych. W tej cenie trudno znaleźć cokolwiek lepszego.

About the Author

Podobne artykuły

Polska ma jedne z najniższych cen na rynku usług mobilnych w Europie. Możemy wybierać spośród...

Gdy samochód okazuje się za mały, by przewieźć rodzinę z dobytkiem na wakacje z pomocą przychodzi...

Nie każdy potrzebuje flagowca i nie zawsze trzeba wydawać średnią krajową na smartfon. Doskonale...