Goclever Sound Club Energy, to dość ciekawe połączenie conajmniej trzech funkcjonalności. Za niewielkie pieniądze dostajemy głośnik, powerbank i odtwarzacz plików z karty microSD. Całkiem niezły zestaw na ferie lub wakacje. Przeczytaj jak urządzenie spisało się w teście Technorady.pl.

Goclever udało się stworzyć bardzo ciekawych głośnik dla młodego pokolenia użytkowników. Sound Club Energy wyposażony został w funkcje, których oczekuje od takich właśnie urządzeń, student lub uczeń. W niewielkiej metalowej obudowie dostajemy przyzwoity głośnik, power bank i odtwarzacz plików z karty microSD. Gadżet towarzyszyć nam może nawet w łazience, bo solidna aluminiowa obudowa odporna jest na wilgoć, kurz i uderzenia (standard IPX3). Sound Club Energy waży 245 gramów. Mierzy zaś niespełna 17 centymetrów wysokości. Obła budowa walca sprawia, że łatwo i przyjemnie utrzymać go w dłoni, gdybyśmy chcieli np. chodzić z nim po mieście słuchając muzyki.

Akumulator pozwala Goclever Sound Club Energy pracować ponad 18 godzin bez ładowania. 4400 mAh baterię wykorzystać możemy również do podładowania np. naszego telefonu. Odpowiednie złącze USB znalazło się w dolnej części obudowy pokrytej gumową osłonką. Znajdziemy tam również złącze do łądowania microUSB, AUX do podpięcia zewnętrznego źródła muzyki przez mini jack oraz gniazdo na kartę microSD. Nie ukrywam, że ta funkcja szczególnie mi się spodobała. W trakcie testu, zdarzyło mi się zapomnieć o naładowaniu smartfonu. Zanim więc udało mi się wrócić do domu i odnaleźć właściwy kabel do ładowania, kartę microSD z muzyką przełożyłem z telefonu do głośnika. W ten sposób dalej mogłem cieszyć się ulubionymi piosenkami w samochodzie. Goclever Sound Club Energy bez trudu odnalazł w gąszczu danych pliki audio i odtwarzał je jeden za drugim. Wznowił też odtwarzanie pliku, na którym przerwałem słuchanie. To bardzo pożyteczna funkcja nie tylko dla fanów audiobooków.

Przez głośnik możemy też swobodnie rozmawiać, gdy podłączony jest telefon. Goclever Sound Club Energy ma wbudowany mikrofon. Nie mam zastrzeżeń co do jego jakości. Rozmówcy nie narzekali. Takie rozwiązanie z pewnością fajne jest do dłuższej pogawędki, gdy nie chcemy trzymać smartfona przy uchu. Zasięg połączenie nie odbiega tutaj od innych podobnych rozwiązań. Goclever korzysta z połączenia bluetooth 4.0 co daje nam około 10 metrów zasięgu. Warto wspomnieć, że na obudowie głośnika jest odpowiedni przycisk, który umożliwi nam odebranie rozmowy. Moc głośnika to 2 x 6W, to dość dużo, jak na tak niewielkie urządzenie. W zestawie dostajemy tylko kable, by Goclever Sound Club Energy naładować musimy więc skorzystać z ładowarki USB, którą otrzymaliśmy np. do smartfona. 

Głośno nie zawsze znaczy dobrze. Goclever za wszelką cenę stara się dzielnie mierzyć z tym spostrzeżeniem. Są miejsca, gdzie mu się to udaje. Są też inne przestrzenie, w których słychać, że producent musiał zawrzeć jakieś kompromisy. Uważam, że głośnik świetnie nadaje się np. do słuchania audiobooków i podcastów. Jego głośność i charakterystyka sprawia, że nawet w pomieszczeniu z dość dużym pogłosem bez trudu zrozumiemy głos lektora. Jestem namiętnym słuchaczem różnych anglojęzycznych audycji i nie miałem problemu ze zrozumieniem mowy nawet w obcym języku. To znaczy, że Goclever Sound Club Energy dobrze radzi sobie z takimi częstotliwościami.

Zabrakło mi natomiast w Goclever Sound Club Energy nieco „pary” przy muzyce rozrywkowej.  Dotyczy to zwłaszcza odtwarzania przez bluetooth, bo odniosłem wrażenie, że urządzenie o wiele lepiej radzi sobie z muzyką zapisaną na kartach microSD. Jednak cięższa i rytmiczna muzyka rozrywkowa jest dla Goclever wyzwaniem. Bas, bębny, a zwłaszcza stopa brzmią dość pusto i widać, że głośnik w tych przestrzeniach walczy, często ponosząc jednak porażkę. Zamiast soczystych i nasyconych niskich tonów, wydaje z siebie dość puste i miękkie pyknięcia. Drażnić mogą one osobę uczuloną na brzmienie. Zupełnie nie będą przeszkadzać ludziom, którzy lubią tylko, by muzyka była towarzyszem gdzieś w tle. Podkreślę, że odtwarzając muzykę przez wejście aux lub z karty microSD brzmienie jest dużo lepsze. W tym miejscu wypada też poruszyć również kwestię ceny urządzenia. Za raptem 130 złotych dostajemy nie tylko głośnik ale również powerbank. To wszystko zaś w aluminiowej i solidnej obudowie. Gdzieś trzeba było zatem szukać oszczędności i trudno mieć tutaj jakieś znaczące pretensje do producenta. Słyszałem droższe i dużo gorzej brzmiące urządzenia. 

GoClever Sound Club Energy wydaje się gadżetem dość uniwersalnym. W niewielkiej cenie dostajemy awaryjny power bank, odtwarzacz plików i średni głośnik. Firma umiejętnie połączyła wszystkie te funkcjonalności przesadnie nie eksponując specjalnie żadnej z nich. GoClever Sound Club Energy może być fajnym towarzyszem do plecaka lub tornistra. Zagra na przerwie, posłuchamy podcastu lub audiobooka. Na wakacje do odtwarzania muzyki wziąłbym jednak coś o głębszym brzmieniu.

About the Author

Podobne artykuły

Fajne telefony nie muszą być drogie i Honor 9 jest tego doskonałym dowodem. Choć chcielibyśmy,...

Huawei P9 Lite był niewątpliwie jednym z najlepiej sprzedających się smartfonów. Nawiązujące do...

Thule Aspect DSLR to bardzo wygodny plecak na sprzęt fotograficzny. Otwierana z boku kieszeń...