Google ciągle testuje nowe rozwiązania i to w niemal każdej dziedzinie. Także w promocji swoich urządzeń. Jednym z takich testów jest otwarty niedawno w Nowym Jorku showroom, w którym Google prezentuje swoje produkty i tłumaczy jak można z nich korzystać. Odwiedziliśmy to ciekawe miejsce i sprawdziliśmy jak to wygląda i dlaczego wybitnie internetowa firma postanowiła spotykać się ze swoimi potencjalnymi klientami w fizycznej lokalizacji.

Do tej pory, jedyny showroom Google istnieje w Nowym Jorku, w dzielnicy SoHo. Z zewnątrz wygląda dość niepozornie i niczym szczególnym się nie wyróżnia, ale łatwo go rozpoznać po fladze z kolorowym G nad wejściem. Samo wnętrze jest dość ascetyczne i sprawia wrażenie nie do końca dopracowanego. W mojej opinii jest zbyt surowe. Co prawda, znajdziemy w nim różne bajery, jak kula z tabletów, czy interaktywna ściana, która reaguje na nasz ruch, ale całość sprawia wrażenie zlepku pojedynczych elementów, zestawionych ze sobą przypadkowo. Poza wspomnianą interaktywną ścianą, w showroomie Google znajdują się trzy główne sekcje, poświęcone trzem produktom.

W pierwszej z nich znajdziemy zaaranżowane wnętrza kuchni i salonu, w których możemy wypróbować Google Assistant. Obsługa w miłej atmosferze wyjaśnia i pokazuje co i jak zrobić przy pomocy gadżetu, a następnie samodzielnie możemy pobawić się tym głosowym asystentem. Kuchnia wyposażona jest w termostat Nest, więc bez kłopotu wydamy np. polecenie zwiększenia temperatury w pomieszczeniu itd. Ma to pokazywać możliwość integracji z rozwiązaniami inteligentnego domu. W sekcji Google Assistant znajdziemy również wystawkę wszystkich dostępnych kolorów obudowy urządzenia.

Kolejną, centralnie umieszczoną sekcją, jest ta poświęcona telefonom Google Pixel. Znajdziemy tam stół z wystawionymi urządzeniami. Dodatkowo, mamy możliwość przetestowania aparatu w warunkach słabego oświetlenia. Chętni wchodzą do ciemnego pomieszczenia, a obsługa robi im zdjęcie telefonem Google Pixel i wysyła je na wskazany adres mailowy, żeby każdy zainteresowany mógł ocenić jakość obrazu. Niby mała rzecz, ale pozwala sprawdzić jak sprawuje się aparat i czy będzie odpowiadał naszym oczekiwaniom.

Trzecia sekcja poświęcona jest Google VR. Jest to zaimprowizowany kreskówkowy las, w którym można usiąść na pieńku i zagłębić się w wirtualnej rzeczywistości. Podczas mojej wizyty ta sekcja była najbardziej oblegana i musiałem chwilę poczekać, aż zwolni się miejsce. Do ręki dostajemy kontroler, zakładamy gogle i uruchamia się samouczek. Po przejściu poradnika możemy oglądać filmy na YouTube, przeglądać mapy w widoku Street View, czy grać w gry. Taki krótki test pozwala zapoznać się z możliwościami Google VR i sprawdzić, czy to produkt dla nas.

Przed opuszczeniem showroomu, pracownica zapytała mnie, która sekcja najbardziej mi się podobała i poprosiła o podanie maila. Niezwłocznie po tym, dostałem wiadomość z podziękowaniem za wizytę i informacją gdzie mogę kupić produkt, którego sekcja najbardziej mi się podobała. Showroom nie jest sklepem, nie można w nim nic kupić. Wysyłając e-mail Google stara się zatem przekonwertować wizytę na zakup.

Po co powstało to miejsce? Jaki jest sens jego istnienia, skoro potem i tak musimy produkt kupić online, albo w innym sklepie? Odpowiedź na pytania jest dość prosta. Pomimo, że coraz więcej czasu spędzamy w Internecie i coraz więcej kupujemy online, to wiele osób ma wciąż potrzebę fizycznego dotknięcia produktu przed zakupem i porozmawiania z żywym sprzedawcą. Można to zrobić w każdym sklepie sprzedającym dane urządzenia, ale dzięki showroomowi, Google sprawuje kontrolę nad sposobem prezentacji produktów. Firma może doskonale podkreślić możliwości i zalety każdego urządzenia. Wpływa to też pozytywnie na odbiór marki i kreuje całe doświadczenie z produktem. Prekursorem takiego podejścia było Apple i sklepy Apple Store. Od jakiegoś czasu kopiować je próbują między innymi: Microsoft i Samsung. Teraz również Google postanowiło wyjść frontem do klienta.

Showroom to na razie test i zapewne od jego wyników zależy czy zobaczymy więcej tego typu miejsc. Mnie bezpośrednie obcowanie z produktami Google bardzo się podobało. Uważam, że pokazanie ich możliwości w praktycznych sytuacjach daje bardzo wiele i może ułatwiać decyzję o zakupie. Idea prezentacji wszystkiego wymaga drobnego dopracowania, żeby całe doświadczenie było jeszcze lepsze, ale sam pomysł jest ciekawy i moim zdaniem ma przyszłość.

About the Author

Podobne artykuły

Jest niewielki, pojemny i odporny na upadki. Nie straszny mu również desz. SanDisk Extreme Portable...

Thule Subterra Duffel 60L – to wielka torba podróżna ze specjalnymi komorami na buty, kosmetyki i...

DJI pochwalił się dziennikarzom jak pracują piloci dronów na Rajdzie Polski. Firma stara się...