Odtwarzanie filmu w rozdzielczości 4K z domowego serwera to wcale nie jest łatwe zadanie. W tym samym czasie magazyn musi sobie przecież poradzić z wieloma innymi funkcjami. QNAP TS-251A chce być jednak centrum naszego cyfrowego świata. Technorady sprawdziły jak udaje mu się ta sztuka.

Nie będę ukrywał, że jeśli chodzi o system, QNAP TS-251A nie różni się specjalnie od swoich korporacyjnych braci. Jest solidną podstawą do tworzenia domowo/biurowego serwera sieciowego. O systemie tego NAS pisałem już zresztą recenzując dla Technorady.pl model TS-251. W nowym modelu zmieniło się kilka rzeczy, z których szczególnie interesowało mnie możliwość wyświetlania materiałów 4K. (Poprzednik oferował wyłącznie Full HD). W QNAP TS-251A pojawił się również port szybkiego dostępu do danych tzw. Quick Acces. Umożliwia on dostęp do zgromadzonych na serwerze danych za pomocą kabla USB 3.0. Ta druga funkcja wyglądała szczególnie kusząco, ze względu na specyfikę pracy, gdzie często potrzebuję dużej i wydajnej przestrzeni dyskowej.

Zacznijmy od funkcji multimedialnych, bo zapewne dla wielu użytkowników, to może być kluczowy argument przemawiający za zakupem tego urządzenia. Producent obiecuje, że QNAP TS-251A wyświetli obraz 4K, będzie też w stanie w locie konwertować (nawet w czasie rzeczywistym) pliki H.264 w 4K. W praktyce okazało się, że wszystko zależy od tego jak zakodowany jest film. Udało mi się trafić niestety na materiały, z którymi stacja nie była sobie w stanie poradzić. Większość odtwarzała się jednak bez zarzutu i z pewnością uznać należy to za dużą zaletę urządzenia. Kodowanie w locie spisywało się jednak przeciętnie. To duży strumień danych i niestety widoczna była utrata jakości w niektórych miejscach, zwłaszcza gdzie w scenie filmowej pojawiało się więcej ruchu.

Ciekawym rozwiązaniem w QNAP TS-251A jest też dostęp do zasobów przez złącze USB 3.0. Niestety rozwiązanie ma swoje ograniczenia. Producent tak naprawdę zastosował tutaj sprytny wybieg – konwertując na to złącze port sieciowy LAN. Niesie to ze sobą dość istotną konsekwencję. Na urządzeniu, do którego chcemy podłączyć QNAP przez złącze USB 3.0 musi być zainstalowany jakiś cywilizowany i obsługiwany system operacyjny. Stacja robocza będzie bowiem chciała doinstalować odpowiednie oprogramowanie zanim umożliwi dostęp do swoich danych. Teoretycznie to nie problem, ale wyklucza kilka zastosowań, do których można takie połączenie wykorzystać. Np. przegrać dane bezpośrednio ze starego i mniejszego serwera konkurencji, lub (ze względu na obsługiwane prędkości) jako magazyn danych przy edycji wideo. W tym miejscu oczywiście nieco wybrzydzam, bo te problemy można próbować obchodzić w inny sposób i większość użytkowników z pewnością nawet nie potrzebuje takich zastosowań.

Jeśli miałby wybrzydzać, to wciąż wolę patrzeć na rozwiązania QNAP w zakresie obsługi systemu NAS niż funkcji multimedialnych. Port HDMI jest miłym dodatkiem, ale takie urządzenie najbardziej interesuje mnie ze względu na magazyn danych, dostęp do nich w chmurze, serwer ftp, przechowywanie zdjęć, wirtualne stacje robocze itd. Tutaj producent ma duże doświadczenie i oferuje aplikacje, które spełniają właściwie swoje zadania. Multimedialne centrum wokół portu HDMI rozwija się nieco wolniej i jest wciąż dość konserwatywne. Pochwalić muszę QNAP jeszcze za jeden drobiazg. W poprzednim modelu, którym miałem okazję testować, przeszkadzały mi dość głośne wiatraki. W TS-251A udało się je znacznie wyciszyć. Zmiany były na tyle korzystne, że praktycznie zapomniałem o ich istnieniu. Mogłem swobodnie delektować się filmem i nie myśleć o tym z czego jest odtwarzany. Tak właśnie powinno to wyglądać.

Na koniec trzeba szczerze powiedzieć, że rozwiązania multimedialne obecne w QNAP są wciąż dość „toporne”. Z pewnością nie oferują takiej swobody i prostoty jak wyspecjalizowane moduły  do odtwarzania filmów pokroju AppleTV, czy wbudowanych aplikacji Smart TV w Telewizorach. Wynika to jednak ze specyfiki urządzeń. Przed QNAP stoi w końcu o wiele więcej zadań, jak choćby zaspokojenie potrzeb domu w zakresie serwera w chmurze i przetrzymywania dużej ilości danych. Użytkownik NAS musi się wykazać odrobiną smykałki do gadżetów i chęci konfiguracji. W moim przypadku np. miałem kłopot z dołączonym pilotem zdalnego sterowania. Zadziałał drugi podesłany przez sprawny dział PR producenta. Warto też zdecydować się na zainstalowanie w QNAP jakiegoś multimedialnego kombajnu – pokroju serwera Plex lub Kodi, który kataloguje nagrania i ułatwia ich wybór oraz odtwarzanie. Po takich zabiegach można przypuszczać, że z obsługą multimediów w NAS poradzi sobie nawet dziecko, które zechce włączyć w domu bajkę. Nie ma jednak co utyskiwać. Taki port HDMI jest miłym dodatkiem do domowego serwera, który spełnia w domu lub biurze również wiele innych wymagających zadań. QNAP TS-251A można kupić obecnie za 1150 złotych (bez twardych dysków).

About the Author

Podobne artykuły

Fajne telefony nie muszą być drogie i Honor 9 jest tego doskonałym dowodem. Choć chcielibyśmy,...

Huawei P9 Lite był niewątpliwie jednym z najlepiej sprzedających się smartfonów. Nawiązujące do...

Serwery NAS powstały po to, aby ułatwić tworzenie kopii zapasowych. Ich możliwości wciąż się jednak...