Zanim 30 milionów utworów było dostępnych za jednym kliknięciem za parę złotych miesięcznie, były płyty CD, a wcześniej kasety magnetofonowe i Winyle. Te ostatnie wracają do łask, ja też się na nie skusiłem, nabywając gramofon DENON DP-200USB.

Na recenzje samego gramofonu DENON DP-200USB przyjdzie jeszcze czas. Na razie przejdźmy do sensowności takiego zakupu. W końcu kupowanie płyt, zwłaszcza winylowych, które są rzadsze i droższe od kompaktów, nie wydaje się zbyt opłacalne. Muzykę możemy mieć dziś wszędzie, płacąc około 20 złotych za dostęp do Spotify, Deezera, Tidala, a wkrótce także Apple Music. Nawet za darmo możemy korzystać z YouTube’a, czy darmowych wersji serwisów muzycznych na komputerze, smartfonach, tabletach. To zdecydowanie prawda i czerpie z tego korzyści na co dzień. Nie wyobrażam sobie jeździć samochodem bez włączonego Spotify.

 

SW700M_12-U1P-global-001

Jednocześnie zauważamy, że ten sposób konsumpcji muzyki wypaczył wartość samych albumów, czy poszanowania dla jakości. Miliony utworów do których nie przykuwamy takiej uwagi, nie skupiamy się na smaczkach i pomysłach autorów. Dlatego stwierdziłem, że w domowym zaciszu mam miejsce i czas na obcowanie z muzyką w dość klasycznej postaci.

Słuchając z winyli praktycznie wykluczamy słuchanie pojedynczych utworów. Wkładamy płytę na talerz, wciskamy start i słuchamy, najpierw jednej strony, a później drugiej. Nie ma opcji zapauzowania, szybkiego przełączenia na kolejny utwór. Mamy okazję przesłuchać kompletną płytę, tak jak dany album ułożył sobie twórca. To sprawia, że wiele utworów odkrywamy, w końcu w rozgłośniach wałkowane są jedynie single, widzimy też jak wielu artystów dba o to, aby album był spójną całością.

Wśród pierwszych płyt jakie zakupiłem znalazł się Leonard Cohen i jego „Old Ideas” oraz Natalia Przybysz „Prąd”. Te dwa krążki są niczym książki i mimo, że wielokrotnie słuchałem poszczególnych utworów z tych albumów w streamingu, to właśnie na czarnej płycie jako całość brzmią świetnie.

_DSF1215

Kolejną zaletą nabycia gramofonu jest możliwość pogrzebania w archiwach. Obok nowych wydań, sprowadziłem do domu płyty mojej mamy i dziadka. Część z nich budzi u mnie uśmiech na twarzym jak Karel Gott śpiewający po niemiecku. Część jest jednak wciąż wielkimi hitami. Ze strychu udało mi się przynieść biały album Perfectu, płytę Modern Talking i Queen, a na allegro za kilka złotych zakupiłem Zembatego. Na tych starych płytach oczywiście słychać trzaski, ale to jeszcze bardziej dodaje im klimatu.

W dobie pędu, w dobie mnogości wyborów – winyl stał się dla mnie pewną oazą. W domu pragnę relaksować się przy muzyce, a gramofon pozwala mi z nią w pełni obcować.

About the Author

Podobne artykuły

Przenośne głośniki odporne na działanie kurzu i wody, to idealny gadżet na nadchodzące wakacje....

Goclever Sound Club Energy, to dość ciekawe połączenie conajmniej trzech funkcjonalności. Za...

Samsung zdobywa właśnie kolejny niedoceniany często technologiczny zakątek domu – audio. Zamiast...