Słuchawki Sony MDR-Z7 to najwyższy model w ofercie tego producenta. Potrafią zaczarować brzmieniem. Ale to nie jest sprzęt, z którym wyjdziecie na ulicę. Doskonałe brzmienie wymaga skupienia, ciszy i dobrego źródła dźwięku.

Sony w kategorii audio idzie ostatnio nieco pod prąd. Japończycy pokazali produkty, które koncentrują się na wysokiej jakości muzyki, a nie tylko mobilności. Próbują wcisnąć nas w fotel, byśmy posłuchali dźwięków, tak jak robiliśmy to kilkanaście lat temu. Płyty ulubionego wykonawcy słuchaliśmy uważnie i w całości. Zatapialiśmy się w muzyce oddając jej wszystkie zmysły. Dzisiejsze tempo życia sprawiło, że o takie chwile coraz trudniej. Przeważnie playlisty odtwarzamy w biegu lub podróży a muzyka stała się tylko towarzyszem. Sony próbuje nas przytrzymać. „Po uszy” topić mamy się w dźwięku wysokiej rozdzielczości Hi-Res audio, a nasze zmysły relaksować. Taki jest zaprezentowany niedawno nowy Walkman ZX2, którego doskonale uzupełnić mogą właśnie słuchawki MDR-Z7.

_DSF1219

Słuchawki są bardzo duże, ale dobrze leżą na głowie. W całości metalowa konstrukcja to dobra wiadomość nie tylko ze względu na trwałość. Metal lepiej się zachowuje w tego rodzaju sprzęcie, mniej drga. Przetwornik słuchawek przeniesie dźwięki o częstotliwości do 100 kHz, to fantastyczny wynik. Ma aż 70 mm średnicy a do jego budowy producent wykorzystał membrany z ciekłych kryształów polimerowych. Na kolana rzuca nawet kabel. Składa się z czterech powlekanych srebrem miedzianych przewodów oraz niezależnego uziemienia dla obu kanałów. Ma długość aż 3 metrów, idealnie by od wielkiej wieży stereo sięgnąć fotela w salonie. Fantastycznie spisują się nauszniki, wykonane z miękkiej skóry. Pozwalają zatrzymać dźwięk i odizolować nas od otoczenia.

Zrzut ekranu 2015-02-13 08.14.42

Fot: Sony

Techniczne szczegóły nie oddają szczegółów brzmienia. Wedle obietnic MDR-Z7  potrafią przenieść nas do studia nagraniowego lub na koncert. Rzeczywiście wystarczy zamknąć na chwilę oczy, aby godzinę później zorientować się, że ponownie zakochaliśmy się w naszej muzyce. Klasyczna orkiestra Beethovena uderza swoim forte, a trąbka Wyntona Marsalis’a unosi w chmury. Nie straszne im również ostrzejsze brzmienie metalowych gitar. Tu jednak istotna uwaga. Te słuchawki nie wybaczają błędów. Gdy dotarły do testu, natychmiast okazało się, że połowa sprzętu w domu nie wytrzymuje muzycznej próby. Dało się usłyszeć wszystkie niedoskonałości nie tylko cyfrowych plików, ale również przetworników w sprzęcie. Dlatego, im lepsze źródło, tym większa przyjemność odsłuchu.

_DSF1215

MDR-Z7 wymaga poświęcenia. To nie jest sprzęt do odsłuchiwania kiepskich mp3 z serwisów streamingowych. Nieskompresowane pliki FLAC, płyty winylowe, Hi-Res Audio, jeśli te nazwy wywołują u Was mocniejsze bicie serca, to z pewnością powinniście się im przyjrzeć. Słuchawki docenią wszyscy Ci, którzy potrafią jeszcze słuchać muzyki.

About the Author

Podobne artykuły

GOCLEVER SMART BAND MAXFIT PREMIUM to zaawansowana sportowa opaska. Śledzi naszą aktywność, zbiera...

  QNAP HS-251+ to serwer plików ze złączem HDMI. Możemy podpiąć go bezpośrednio do telewizora i...

Huawei Smart Scale to inteligentna waga, która zapamiętuje pomiary. Możemy w niej stworzyć osobny...