Dostęp do internetu stał się w ostatnich latach czymś powszechnym. Dzięki Wifi oraz sieciom komórkowym, mamy dostęp do sieci prawie z każdego miejsca na ziemi. No właśnie, na ziemi, a jak sprawa wygląda, gdy się od tej ziemi oderwiemy?

Wifi na pokładzie samolotu to nie żadna nowinka techniczna, ale do tej pory taka przyjemność była dostępna raczej na lotach długodystansowych, tylko w wybranych maszynach i trzeba było za nią dodatkowo zapłacić. Na europejskich trasach, darmowe Wifi zaczął udostępniać już w 2011 roku Norwegian. Usługa, początkowo dostępna tylko w kilku samolotach Boeing 737-800, z czasem dotarła do 74 z 76 maszyn tego typu, posiadanych przez linię. Przy okazji świątecznych podróży wreszcie i ja miałem okazję przetestować jak w praktyce wygląda korzystanie z Wifi na pokładzie samolotu. Musze przyznać, że jestem w tej dziedzinie mocno opóźniony, bo ubiegła mnie nawet moja mniej technologiczna żona, ale lepiej późno niż wcale. W poniższym tekście znajdziecie moje wrażenia z podniebnego surfowania w Internecie.

Startujemy

Wifi w samolociePomimo powszechnej dostępności Wifi na pokładach samolotów Norwegian, warto upewnić się, że nasz lot będzie taką atrakcję obsługiwał. Można to zrobić przy rezerwacji biletów. Wspierane loty, są oznaczone odpowiednią ikonką. Jak już wspominałem, większość maszyn przewoźnika oferuje Wifi, więc trzeba mieć autentycznego pecha, by trafić na lot bez Wifi. Powyższa uwaga dotyczy jedynie lotów europejskich, gdyż linia nie oferuje podobnej usługi na lotach transatlantyckich.

Kiedy już wejdziemy na pokład, możemy korzystać z urządzeń elektronicznych także podczas startu i lądowania, pod warunkiem, że posiadają one włączony tryb samolotowy. Po wystartowaniu i wyłączeniu sygnalizacji „zapiąć pasy”, personel pokładowy informuje, że włączony został moduł Wifi i można rozpocząć korzystanie z darmowego dostępu do Internetu. Urządzenia posiadające moduł komórkowy (tablety, telefony itd.) powinny nadal pozostać w trybie samolotowym, a należy włączyć jedynie Wifi i wybrać odpowiednią sieć.

Niestety, tu mogą się pojawić problemy. Podczas pierwszego lotu wszystko odbyło się błyskawicznie, ale w drodze powrotnej moje urządzenia z iOS miały delikatny problem z podłączeniem się do sieci i zajęło im to strasznie długo. Gdy już się połączymy, powinna otworzyć się przeglądarka internetowa z ekranem powitalnym, na którym musimy zaakceptować warunki korzystania z usługi. Jeśli tego nie zrobimy, nie otrzymamy dostępu do Internetu. Po przejściu przez cała procedurę wyświetli nam się strona powitalna z informacjami na temat przewoźnika, lotu itd. Na uwagę zasługują dwie opcje.

Pierwszą z nich jest dostęp do komputera pokładowego, pokazującego trasę przelotu, prędkość, wysokość i czas do celu. Jako pasjonata latania, zawsze mnie interesują tego typu informacje i lubię wiedzieć nad czym aktualnie lecę. Kolejną interesującą opcją jest możliwość skorzystania z usługi Wideo na życzenie. Za niewielką opłatą (3-5 euro) można wybrać film i obejrzeć go na ekranie naszego urządzenia. Oferta obejmuje klasykę i nieco nowości. Jest to ciekawa opcja, szczególnie na dłuższych lotach. Ja jednak się nie skusiłem i postanowiłem zająć się buszowaniem po Internecie.Wifi w samolocie - trasa przelotu

Wznoszenie i opadanie

Jeśli chodzi o działanie pokładowego Wifi, to nie spodziewałem się cudów i ich nie było. Prędkość połączenia nie oszałamia, ale coś tam można podziałać. Niestety, Speedtest przy każdej próbie zmierzenia jakości połączenia pokazywał błąd, więc nie byłem w stanie zmierzyć rzeczywistej prędkości i muszę ograniczyć się do subiektywnej oceny. W zależności od momentu, strony ładowały się wolno lub bardzo wolno. Kilkukrotnie zdarzyło mi się przekroczyć czas połączenia z serwerem i strony przestawały się ładować. Niemniej przy odrobinie cierpliwości da się przeglądać Facebooka, Instagrama, czy przeczytać jakiś artykuł. Bez problemów działały Whatsapp oraz Facebook Messenger. Problemów nie sprawiała także obsługa poczty email. Prędkość połączenia była bardzo zmienna i doskonale było to widać po uruchomieniu aplikacji muzycznej Spotify. Streaming działał znakomicie przez dwa utwory, by potem nagle dostać czkawki i wrócić do normy po 30 sekundach.

Czy to lata?

Co prawda nie obejrzymy w samolocie filmu w streamingu, czy nie pogadamy na Skype, ale przy odrobinie cierpliwości pokładowe Wifi sprawdza się znakomicie. Można skutecznie zabić czas na portalach społecznościowych i porozmawiać ze znajomymi. Mam nadzieję, że już wkrótce stanie się ono standardem we wszystkich liniach lotniczych, bo pozwala zdecydowanie przyjemniej znieść podróż. No i można od razu wrzucić fajną fotkę na odpowiedni serwis….

Widok z samolotu - Wifi działa

About the Author

Podobne artykuły

Zalewa nas prawdziwa powódź danych. Wedle szacunków przeciętna rodzina zgromadziła już ponad 4,5TB...

W świecie tabletów z Androidem ciężko znaleźć dzisiaj wydajne, ale równocześnie przystępne cenowo...

Polska ma jedne z najniższych cen na rynku usług mobilnych w Europie. Możemy wybierać spośród...